Pages Menu
TwitterRssFacebook
Categories Menu

Posted by on Jan 18, 2016 in Biegi, Motywacja, Trening | 0 comments

Z roku na rok…

Z roku na rok…

Tak się jakoś składa, że przełom roku to idealny moment na przemyślenia. Nie przepadam specjalnie za upublicznianiem statystyk, robieniem jakiś wielkich tabel z podsumowaniami, ale lubię tą świadomość, że 1 stycznia startujemy wszyscy z czystą kartą. Na dobrą sprawę nic się nie zmienia – od trochę inny układ cyferek w dacie ale głowa robi swoje… jak zawsze w sportach wytrzymałościowych.

Widzę efekty intensywniejszych treningów. W wakacje wróciłem na rower – niestety 2015 był dość daleko od triathlonów. W samym wrześniu zrobiłem prawie 500km na dojazdach do pracy często po powrocie do domu wychodząc na zakładkę biegową. Efektem tego była życiówka na 5km 18:50. Wróciłem na siłownię – pozostało jeszcze wrócić na basen.

W ciągu czterech lat doszedłem w rejony, które kiedyś były dla mnie nieosiągalne. W 2011 roku chciałem przebiec w ciągu godziny 10km. Udało się. Rok później biegałem w tym czasie już 12km. Na początku grudnia 2015 roku test wydolnościowy pokazał, że oba te ówczesne rekordy mieszczą się w zakresie tempa regeneracyjnego…  godzina z niecałymi dwiema minutami wystarcza mi na przebiegnięcie 15km.

Nadal nie mam trenera, ale zacząłem się przykładać do treningów – przebieżki, interwały, podbiegi, naprawdę długie wybiegania. Przestałem biegać na rympał – biegi uliczne biegnę tak, żeby za bardzo nie bolało… a i tak trzymam się w okolicach 3:50 – 4:10min/km (czasem szybciej). W PMNO czuję przewagę nad sporą częścią zawodników – nadal w ‘generalce’ ląduje raczej na wysokości 10 miejsca (+-3), a nie na pudle, ale czuje że jest mocna poprawa.

I to co najważniejsze – czuje się mocny w górach. Czuje coraz lepszą wydolność w trakcie podbiegów i na długich stromych podejściach. Robię coraz więcej treningów pod starty w pierwszej połowie roku-  ze względu na Rzeźnika i Lavaredo.

Nie jest oczywiście tylko pozytywnie. Dłuższy bieg (tj taki powyżej 40km w przełajach) powoduje, że siadają mi łydki, a krótsze biegi (w okolicach 10km) przy prędkościach 3:40 – 3:50 spawają mi jeszcze problemy. Jest więc nad czym pracować. Do dwóch najważniejszych startów w roku zostało nieco ponad 5 miesięcy…

 

 

Post a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *