Pages Menu
TwitterRssFacebook
Categories Menu

Posted by on Apr 20, 2015 in Biegi, Biegi Na Orientację | 2 comments

Harpagan 49 czyli 13min do pudła…

Harpagan 49 czyli 13min do pudła…

Trzynaście minut i siedem sekund – tyle dokładnie zabrakło mi do Krzysztofa Arseniuka, który zajął trzecie miejsce na TP50. W przypadku 50km biegu na orientację to naprawdę bardzo niewiele – tym razem wystarczyło jednak żeby stracić aż 7 pozycji i z czasem 5h 56min 41 sekund wylądować na 10 miejscu.

Mimo, że mam na koncie ponad 20 podobnych biegów na orientację (w tym 5 Harpaganów) to jeszcze nigdy nie brałem udziału w takiej walce. Poza pierwszą dwójką (która walczyła prawie do końca między sobą) cała czołówka stworzyła swojego rodzaju peleton, który mniej więcej od 25-26km ciął przez las w kilkuminutowych odstępach. Kilka razy na dłuższych przelotach widzieliśmy przed sobą zawodników na miejscach 3-8, a na plecach czuliśmy oddech kilku pozostałych. Na 8 punkcie – 9km przed metą do Piotra Kwitowskiego (4 miejse) brakowało nam zaledwie 7min.

Cała trasę biegliśmy we trzech – z Pawłem Słomą i Marcinem Kargolem i muszę przyznać – nigdy nie biegło mi się lepiej niż z tą ekipą! (no, może poza pierwszym razem na TP100 IWW z Jędrkiem, ale wtedy większość trasy szliśmy ;) ). Bez większych problemów nawigacyjnych, z motywatorem w postaci Pawła, który nie wiedzieć skąd na 40km miał w sobie jeszcze tyle siły żeby biegać dookoła nas i ciągnąć całą drużynę do przodu.

Oczywiście nie obyło się bez błędów. Na dobra sprawę popełniliśmy tylko dwa i straciliśmy zaledwie 2km (+2km na nie do końca optymalne przeloty) – w normalnych warunkach strata 15 min nie miałaby większego znaczenia, ale tym razem kosztowało nas to kilka dobrych miejsc.

Pierwszy błąd jak zwykle zrobiliśmy już na początku – przestrzeliliśmy przecinkę do 1 punktu o prawie 400m. Drugi to przelot pomiędzy 3 i 4 punktem – nie trafiliśmy w przecinkę idącą centralnie na pk4 i w towarzystwie Piotra Kwitowskiego kręcilismy się zupełnie niepotrzebnie prawie 10min po lesie.

harpagan49-trasa

Fot. Paweł Słoma

 

Dalej nawigacja nie stanowiła większego problemu, chociaż sama trasa nie była idealna. Nie przepadam za 7-8km przelotami pomiędzy punktami, a niestety kilka takich było. W trakcie najdłuższego pomiedzy 7 a 8 pkt dopadł mnie kryzys i wlokłem się gdzieś w ogonie naszego teamu. Na szczęście bliskość mety i perspektywa złamania 6h jak zwykle zadziałały pozytywnie i w połowie drogi do pk9 znów przyśpieszyliśmy. Przed samym punktem chwila zawahania i kolejna minuta w plecy – na szczęście Marcin miał swój dzień nawigacyjny dzięki czemu nie skończyło się źle.

Ostatni punkt to już formalność. 1500m do bazy na pełnych obrotach. Na metę wbiegliśmy przy średniej prędkości z ostatniego kilometra 4:30 mając w nogach 53,9km.

harpagan49-wyniki

Wszyscy trzej na mecie pojawiliśmy się przed upływem 6h. Pierwsza dwójka była o niemal godzinę wcześniej, ale wspomniane trzecie miejsce zostało obsadzone ledwie 13min przed nami. Miejsca od 3 do 13 zapełniły się w przeciągu 16 minut. Między 13 a 14 jest 12min różnicy, a między 14 i 15 kolejne 11.

Harpagan 49

Fot. suchaszosa @instagram

Nie pamiętam kiedy ostatni raz się tak zmęczyłem. Dopiero po kwadransie od finiszu udało mi się spokojnie wstać z ziemi. Mimo 10 miejsca uważam, że to był mój najlepszy jak dotąd start w PMNO na trasie TP50. Ale nie tylko my mieliśmy swój udany bieg (albo debiut w PMNO jak Błażej). Bardzo miła niespodziankę sprawiły nam dwie Smashing pĄpkinsowe Kasie (Kasica Karpa i Kasia Kargolowa ;)), które obstawiły żeńskie pudło na TP25 pierwszym i trzecim miejscem!

W październiku jubileuszowy Harpagan 50. Jeszcze się policzymy! ;)

 

2 Comments

  1. Gratuluję! Muszę więcej i szybciej biegać, bo sie nigdy nie zalapuje na wspólne fotki

  2. Brawo! Walka na trasie musiała być pasjonująca :) gratulacje!

Post a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *