Pages Menu
TwitterRssFacebook
Categories Menu

Posted by on Apr 17, 2015 in Biegi, Biegi Uliczne | 0 comments

EnergyTakeoverWarsaw

EnergyTakeoverWarsaw

Przygodowy bieg miejski z elementami zabawy – tak chyba najprościej opisać sobotni EnergyTakeOver, który odbył się w Warszawie. Nie był to bieg na orientacje chociaż wybór optymalnej trasy między punktami mógł zaważyć na końcowym wyniku. Nie była to tez do końca gra miejska bo przez większość punktów kontrolnych wystarczyło zwyczajnie przebiec (chociaż chyba nikt poza nami tego nie robił – większość ludzi zatrzymywało się żeby pozować do zdjęć). I nie była to impreza biegowa do jakich jestem przyzwyczajony, ale i tak było zajebiście!

12

Spotkaliśmy się z Marcinem na 2h przed biegiem na Powiślu celem konsumpcji dopalacza. Jednego, złocistego, gazowanego i w płynie ;) przypadkiem okazało się, że przez godzinę siedzieliśmy w pobliżu pierwszego boostpointa – dużej, dmuchanej poduszki, na którą trzeba było skoczyć z dwumetrowej platformy (i która dość skutecznie niektórych opóźniła). To tyle, jeśli chodzi o nawigację do pierwszego punktu ;)

Na dobrą sprawę nic więcej o samym biegu nie wiedzieliśmy. Nie ma trasy, są jakieś punkty do zaliczenia i prawdopodobnie zadania do wykonania. Trasa ma mieć około 10km, start o 21:00. Wypiliśmy piwo i udaliśmy się na miejsce zbiórki niebieskiej drużyny – supportowanej przez Agnieszkę Szulim ;)

13

Kilka minut przygotowań, zostawiamy depozyt, sprawdzamy gdzie dokładnie punkty znajdują się na mapie, patrzymy jak cała reszta robi rozgrzewkę i w długą. Oczywiście na takich biegach zawsze pojawia się 290 osób, które przyszły się bawić i 10 które tego nie umieją i zapieprzają po 4:00 na kilometr.

Biegniemy jakieś 4min/km – gdzieś w czubie grupy – do pierwszego punktu. Na szczęście do skoku na poduszkę docieramy jako jedni z pierwszych przez co nie grzęźniemy w kilkuminutowej kolejce. Dalej jest już z górki, a w zasadzie schodami pod górkę i dosłownie na azymut przez plac trzech krzyży do kolejnych punktów. Sygnalizacja świetla na przejściach nam nie sprzyjała więc wyeliminowaliśmy z trasy przejścia dla pieszych w ogóle.

Jest coś urokliwego w nocnym bieganiu po mieście pełnym ludzi, przebieganiu przez ulicę w sposób nie do końca zgodny z przepisami i zapieprzaniem ile sił w nogach tylko po to, żeby wygrać z ludźmi, którzy chcą sobie potruchtać, pobawić się i porobić zdjęcia.  W sumie w głowie pojawia się co jakiś czas taka myśl, że może robimy coś źle, ale wolne bieganie męczy.

3pApy

Dokładnie po 31 min i 10 sekundach (6,9 km – chyba najszybszy wariant) wpadamy na metę. Ktoś niestety źle ustawił hostessy z napojami bo pierwsze co chwyciliśmy do picia to wódka z lodem – ale przynajmniej domknęło to ładnie cały bieg – start po piwie, drinki na mecie.

Po kilkunastu minutach przestaliśmy się przejmować wynikiem. Finalnie wpadliśmy na metę na 7 i 8 miejscu co jest dość pechowe bo – nie licząc nagród dla najwolniejszych – nagradzane było w sumie 6 najszybszych osób (po 2 z każdej drużyny). W pewnym sensie to jak zająć 4 miejsce, ale chyba nie o to w tym biegu chodziło ;)

 

Post a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *